... Słowa są z natury ciężkie. Sztuką jest dobrać je tak by stworzyć skrzydła ...
sobota, 09 października 2010

ciag dalszy jeśli ktoś ma ochotę TUTAJ

20:53, awitu111
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 lipca 2010
czekając na deszcz

Upał jakby zelżał… cały świat zamarł w oczekiwaniu na deszcz. Światło wlewa się do pokoju przez drzwi balkonu, a powolne dźwięki jak puszyste nasiona dmuchawca krążą wokół mnie. Dwóch japończyków ukrytych pod nazwą Rainstick Orchestra, potwierdza po raz kolejny że Ninja Tune ma dobre ucho do wyłapywania talentów. wyłapanych Lubię takie przepływanie, bez zatrzymywania się. Ambientowa miękkość, spokojność życia w mojej ulubionej formie. Nie przeszkadza, nie zawadza, jedynie unosi jak fala. Teledysk też jak najbardziej w moim porannym klimaciku, gdy jeszcze nie wiem czy już się obudziłam czy jeszcze śpię.

 

 

"Waltz For a Little Bird" to takie jazzujące maleństwo do kawy i rogala z dżemem… pulsujące pianino, lekko szumiąca perkusja, pozytywnie buja, nastrajając na resztę dnia.

 

 

Wolniutko rozkręcający się „A Closed Circuit”, słuchawki, torba i można wyruszyć w świat. Rytmiczna perkusja, syntetyczne dzięki z komputera, lekko kołyszący rytm, sprawiają, że ludzie, samochody na ulicy nabierają całkiem znośnego wyglądu, wplatają się w ten lekko wysterylizowany świat.

 

 

A potem dalej już tylko płynie… muzyka na dziś.

niedziela, 11 lipca 2010
15 lat temu pod bałkańskim niebem...

Napisano na ten temat wiele, ale dziś w ramach notki polecę wpis na blogu Oko na bałkany pt: "Srebrenica - 15 lat wstydu Europy".

22:15, awitu111
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 lipca 2010
czwartkowa rewolucja

Czym byłby ten świat bez facetów? Mój byłby nudny i pusty, poza oczywistymi korzyściami cielesno-intelektualnymi, wypełniają mój świat strawą muzyczno literkową. Dziś wieczór rzuciłam w kąt robotę, politykę, sprzątanie i inne chore zajęcia i dałam się pokołysać muzyce i książce. Książeczkę Phila Reesa pt "Kolacja z terrorystą" dostarczył mój korepetytor polityczny ;-), a muzyczkę polecił na swoim blogu Marceli. Po ostatnich bojach na forum mam iście rewolucyjny nastrój pt: "wypierdalać! Chcę mieć spokój", więc muzyka i czytadło zgrywają się z moją duszą w jedną całość.

czwartek, 03 czerwca 2010
migrenowo

Od dwuch dni bawię się w berka z bólem głowy, a przy moim biologicznym wstręcie do leków przeciwbólowych jest to zabawa skazana na porażkę. Dziś zobaczyłam ten filmik i nie pytajcie mnie dlaczego ale upadłam ze śmiechu.

 

 

wtorek, 25 maja 2010
Towel Day

Wszystkim zażytnym frodom życzę z okazji Towel Day, udanego łapania okazji i przyjaźnie nastawionych stragów na swojej drodze.

Towel Day to jedno z niewielu świąt jakie obchodzę. Dziś od rana spaceruję z moim ulubionym zielonym ręcznikiem, bo ręcznik:

"Ręcznik (...) to najbardziej nieprawdopodobnie użyteczna rzecz, jaką może posiadać międzyplanetarny autostopowicz. Częściowo dlatego, że ma olbrzymie zastosowanie praktyczne. Można owinąć się nim dla ochrony przed chłodem, przemierzając zimne księżyce Jaglana Beta; można położyć się na nim na roziskrzonych, marmurowych piaskach plaż Santraginusa V, wdychając odurzające morskie powietrze; można przykryć się nim, śpiąc pod czerwonymi gwiazdami na opuszczonym świecie Kalffafoonu; można posłużyć się nim jak żaglem, płynąc małą tratwą w dół powolnej rzeki Moth; zmoczyć go i używać jako broni w walce wręcz; zawinąć na głowie dla ochrony przed szkodliwymi wyziewami lub wzrokiem żarłocznego Bugblattera, bestii z Traala (nieprawdopodobnie tępe zwierzę, które uważa, że jeżeli ty go nie widzisz, ono też cię nie widzi. Głupie jak szczotka, ale naprawdę niezwykle żarłoczne); w razie niebezpieczeństwa wymachując ręcznikiem, można dawać sygnały alarmowe - no i oczywiście można wycierać się nim, jeżeli ciągle jeszcze jest dostatecznie czysty. Co więcej, ręcznik ma ogromne znaczenie psychologiczne. Tak się składa, że jeżeli jakiś strag (strag: nie - autostopowicz) stwierdzi, że autostopowicz ma przy sobie ręcznik, automatycznie dochodzi do wniosku, że posiada on także szczotkę do zębów, ręczniczek do twarzy, mydło, puszkę sucharów, termos, kompas, mapy, kłębek sznurka, spray przeciw komarom, płaszcz przeciwdeszczowy, kombinezon próżniowy i tak dalej. Ponadto strag pożyczy chętnie autostopowiczowi któryś z tych czy jakikolwiek inny przedmiot, który autostopowicz mógłby przypadkowo "zgubić". Pomyśli sobie też, że ktoś, kto przemierzył autostopem Galaktykę wzdłuż i wszerz, znosił niewygody, walczył na przekór wszystkim przeciwnościom, zwyciężał i ciągle wiedział, gdzie ma ręcznik - jest bez wątpienia człowiekiem, z którym należy się liczyć."

"Autostopem przez galaktykę" Douglas Adams

A więc ręcznikiw garść :

 

 

 

i

DON`T PANIC

 

PS.

Składam też życzenia wszystkim  geekom i nerdom bo i oni dziś mają swoje święto.

piątek, 21 maja 2010

Ostatnio mam tryb wizualny, wiecej oglądam czytanie idzie mi opornie. Wpadł mi dziś w oczy taki steampunkowy drobiazg.

 

Extn.21 - extract from Lizzie Oxby on Vimeo.

 

EDIT:

Po komentarzu cedroo zaczełam szukać i znalazłam całość:

 

Twórcą filmu jest Lizzie Oxby, wielokrotnie nagradzana reżyser, która ukończyła Royal College of Art w 1996 roku. Specjalizuje się w tworzeniu obrazów, które łączą animację z klasycznym sposobem filmowania na żywo. Wykładała na Wimbledon College of Art, Central St Martins i UCA.

W filmie wykorzystano nowatorską mieszankę animacji, filmowania na żywo (twarz) i efektów cyfrowych, by stworzyć mroczny świat.

Chyba po obejrzeniu całości moja interpretacja jest zbędna. Nie wiem dlaczego, ale takie obrazy wpływają na mnie w specyficzny sposób. Powinnam chyba wyłączać komunikatory, bo gdy tylko zaczęłam oglądać okazało się, że kilka osób nagle chce ze mną pogadać, wszystkie mają coś pilnego do powiedzenia. Tylko, że te pilne sprawy to np: informacja że ktoś nieznajomy też ma problemy, że gdzieś wisi jakiś głupi blog, a w Toskanii są piękne zamki do kupienia... Komunikacja to jednak ciężka rzecz, gdy potrzebujesz z kimś pogadać to nikogo nie  ma, gdy chcesz chwile spokoju nagle wszyscy coś od ciebie chcą...

Obraz zdobył kilka nagród, w tym British Animation Award i nominację do British Independent Film Award.

poniedziałek, 17 maja 2010
i nie pytaj się dlaczego....

"Czy słyszysz jak serce mi bije tu?
Czy wiesz, że za słowami
Leży pożądanie
Czy zostały mi tylko marzenia?
Leżeć nad, leżeć pod"


Ale mam przejebane.


"Czy słyszysz jak serce mi bije tu?
Czy wiesz, że za słowami
Leży pożądanie"

wtorek, 11 maja 2010
groźny hijab

Co rusz w europejskich mediach pojawiają sie wzmianki o problemie burek . Moim zdaniem ta dyskusja już dawno utraciła sens, bo zazwyczaj stanowi ona "temat zastępczy", o czym możemy przeczytać w artykule, który ukazał się w La Monde diplomatiqu pt: "Trzy po trzy o islamskiej burce". Zatrzymaliśmy się na stwierdzeniu, że hijab, burka czy nikab to symbol zniewolenia kobiet, że muzułmanki są zmuszane do jego noszenia. A przecież nie zawsze tak jest, dla wielu z nich to po prostu codzienne ubranie, bez którego czują się nieswojo. Pomyślmy jak my byśmy się czuły, gdyby nagle w jakimś kraju wprowadzono nakaz chodzenia z odsłoniętymi piersiami. Czy uznałybyśmy to za wyzwolenie? Przeraża mnie też np Belgijskie prawo mówiące:

"Każda osoba, która pokazuje się w miejscu publicznym z twarzą zakrytą w całości albo w części w ten sposób, że niemożliwa jest identyfikacja, podlega karze grzywny od 15 do 25 euro albo karze pozbawienia wolności do siedmiu dni."

Bo czymże jest to prawo, jak nie zagwarantowaniem możliwości inwigilacji i naruszeniem prawa do prywatności. Bo czy  w takim razie mogę w Belgii nosić moje ukochane toczki i kapelusze z woalkami? Czy mogę nosić długą grzywkę, czy szalik, gdy mi zimno? Czy nie wyląduję wtedy na tydzień w areszcie tylko, dlatego, że styl mojego ubioru zostanie potraktowany jako sprawa polityczna? Owo mityczne "bezpieczeństwo" stało się wytrychem dzięki któremu zrzekamy się kawałek po kawałku swych praw do bycia takimi jakimi mamy ochotę – anonimowymi szaraczkami lub barwnymi indywidualistami. Coraz bardziej rozpoznawalnie ujednoliceni.

A i ten groźny hijab wcale nie jest jakimś koszmarnie brzydkim workiem pokutnym, a bywa niesamowicie fantazyjnym elementem ubioru:

 

Dla mnie to o wiele ciekawszy estetycznie styl ubioru niż białe kozaczki i różowe minibluzeczki wszechobecne na polskich ulicach. W sumie przypomina turbany, które zdarza mi się nosić do moich afrykańskich sukienek.

Tagi: islam
00:10, awitu111 , wizualnie
Link Komentarze (5) »
niedziela, 09 maja 2010
pół wieku wolności

Dziś mija 50 lat  od czasu dopuszczenia do sprzedaży pierwszych pigułek antykoncepcyjnych w Stanach Zjednoczonych. Był to pierwszy krok, bo w rzeczywistości pigułki weszły do sprzedaży dopiero 23 czerwca 1960 roku. Niby to nic, ale te małe tabletki zrewolucjonizowały kulturę i społeczeństwo w tak ogromnym stopniu, jak mało który wynalazek, a nam kobietom dały wolność i możliwość decydowania o swoim życiu chyba w równym stopniu co przyznanie nam praw obywatelskich.

W NYT  znalazł się ciekawy artykuł "What Every Girl Should Know" opowiadający o walce o upowszechnienie edukacji seksualnej. Czytając ten artykuł włosy się jeżą i robi się trochę smutno, bo niby mamy XXI w, a dalej w toczy się walka o prawo do informacji.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
Filmy które mogłabym oglądać bez końca:
Adwokat diabła,
Harry Angel,
Blade Runner,

Filmy do obejrzenia:
Rezolucja 819
Snajperzy z Kosowa
Pusty Dom,
All the Days Before Tomorrow

Książki do których wracam:
A.Camus "Człowiek zbuntowany", J.P. Sartre "Słowa",
P.K. Dick "Ubik",

W czytaniu:
J.P.Sartre "Mdłości",
p.Levinson "Miękkie ostrze"
red.Huntington, Harrison "Kultura ma znaczenie: Jak wartości wpływają na rozwój społeczeństw",
polecone do przeczytania:
"Rzemiosło poezji" Borges,
Jakub Małecki "Błędy",
Simon Beckett"Chemia śmierci",

czekające na półce:
"Opium intelektualistów" A.Raymond,
Jun`ichi Watanabe "Za kwietnymi polami",

statystyka

top | Szablon stworzony na podstawie szablonu kate_mac |zdjęcie ze strony purpleglitter