... Słowa są z natury ciężkie. Sztuką jest dobrać je tak by stworzyć skrzydła ...
Blog > Komentarze do wpisu
"Hotel Transylwania" romans pod płaszczykiem horroru.

Z pisaniem o czytadłach mam największe problemy, ponieważ nie zostawiają one w umyśle żadnej rysy. Są lekką bryzą ma spokojnym morzu, kiedy kładziesz się wygodnie na pokładzie i wystawiasz twarz do słońca.

Takim czytadłem jest „Hotel Transylwania” Yarbro Chelsea Quinn. Książka, która zagościła na mojej półce dzięki szukaniu dobrego mrocznego „romansu”, soczystej książki o wampirach. Rozczarowało mnie pisarstwo Anne Rice, czytanie „Kronik wampirów” zakończyło się na połowie drugiego tomu, a flirt z „perwersyjną „Śpiąca Królewną” znudził do tego stopnia, że przez kilka kolejnym miesięcy omijałam książki z etykietką „erotyczna” szerokim łukiem.

Książka Quinn zapowiadała się obiecująco. Francja, połowa osiemnastego wieku, czyż może być lepsze miejsce dla wampira? Te wszystkie tafty, brokaty i koronki, pudrowane peruki i blade oblicza salonowych dam. Na głównego bohatera autorka wybrała postać mocno już wyeksploatowaną w literaturze, a mianowicie Hrabiego Saint-Germaina, który zagościł nie tylko w powieści Aleksandra Dumasa czy Arturo Pérez-Reverte, ale także naszego Zbigniewa Nienackiego. Tajemniczy Hrabia, rzekomy syn Franciszka II Rakoczego, księcia Siedmiogrodu, idealnie pasuje do roli romantycznego szarmanckiego wampira. Niestety kolejny raz zamiast demonicznej, hedonistycznej istoty, otrzymujemy obraz mdłego, szlachetnego do przesady arystokraty, który swoich kłów używa jedynie by w iście romantyczny sposób dostarczyć damom rozkoszy. Szkoda, bo autorka pokazuje nam, że potrafi stworzyć postać rozpustną, hedonistyczną o rozpalonych rządzach… niestety tymi przymiotami obdarza przeciwnika głównego bohatera,  Saint Sebastiana, przywódcę kręgu czczącego Szatana. Łącznikiem staje się postać młodziutkiej i ślicznej Madeleine, siostrzenicy przyjaciółki Saint-Germaina, która jeszcze przed urodzeniem została obiecana Saint Sebastianowi. Nie byłby to romans gdyby główny bohater nie pokochał ślicznej Madeleine i nie musiał w jej obronie walczyć z siłami ciemności, tym razem przyjmującej ludzką twarz czcicieli Szatana.

Powieści Quinn określa się mianem historycznych horrorów, niestety więcej tu nawiązań historycznych niż zasługujących na miano horroru. Autorka zgrabnie wplata zarówno historyczne wątki jak i postacie. Sprawnie porusza się po epoce, opisując stroje, wnętrza oraz wydarzenia z historii Francji. Opisy te miejscami nużą, ponieważ opisy strojów podobnie jak u Hamilton Laurell zajmują sporą część książki, co jasno wskazuje nam, że jest to książka skierowana raczej do żeńskiej części czytelników. To moim zdaniem największa wada tej powieści. Język jest sztuczny, miejscami przesadzony, naszpikowany niepotrzebnymi ozdobnikami, które przywodzą na myśl ubiór z opisywanej epoki pozbawiając akcję wartkiego tępa.

Ciekawym zabiegiem jest umieszczenie pomiędzy kolejnymi rozdziałami powieści, listów wymienianych przez bohaterów. Dopowiadają one nam pomniejsze wątki, wydarzenia i wiele mówią o charakterach bohaterów. Niestety pod koniec książki, zdają się one bardziej rozbijać akcję niż ją spajać.

Nie jest to książka wybitna i do takiej nie aspiruje. Jest to niezłe czytadło, znajdziemy w niej zarówno miłość przyprawioną odrobiną pikanterii, jak dość ciekawą akcję, ciekawe żywe postacie. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy, mając nadzieję, że autorka w kolejnych powieściach doszlifowała język, a tajemniczy Hrabia pokaże w końcu drzemiące w nim rządze i da się zawładnąć swojej wampirzej naturze.

Powoli tracę nadzieję, że znajdę autora, który swoim pisarstwem nasyci zarówno mój głód krwi, jak i romansu. Dalej szukam, ponieważ wszystkie trzy autorki sag o wampirach w swojej twórczości pokazują, że potrafią sprawnie łączyć konwencję romansu z elementami grozy w romantycznym stylu, nie obca im tematyka pikantnego a miejscami wręcz perwersyjnego seksu to jednak czynią to w sposób lekko infantylny, tak jakby za głównych odbiorców swojej prozy obrały rządne wrażeń pensjonrki, a nie współczesnych czytelników, którym nie obca ani proza de Sade, ani Grahama Mastertona.

niedziela, 02 sierpnia 2009, awitu111

Polecane wpisy

Komentarze
cedroo
2009/08/02 17:17:18
To ja sie wypowiadam jeszcze pod tamtym wpisem-cytatem o wampirach, a tutaj już cała gotowa notka o Saint Germanie.
Generalnie się zgadzam, chociaż nie we wszystkich szczegółach ;-) ale jakbym za dużo napisał to sam bym nie miał potem o czym opowiadać na swoim blogu. dlatego tylko dodam, że mi się w tej powieści szalenie podobał motyw (chociaż wiem, że wcale nie oryginalny) z tymi listami zamykającymi każdy rozdział. To jakaś chyba moja nostalgia za powieścią epistolarną, która w zupełnie oczywisty sposób umarła smiercią naturalną nie doczekawszy się dobrej realizacji na niwie grozy.
:)
-
2009/08/03 21:07:01
Z niecierpliwością czekam na Twoją notkę, bo ciekawa jestem Twoich wrażeń po tym czytadle.
-
cedroo
2009/08/09 10:14:30
Jusz jest :)
-
2009/09/01 22:20:25
Jak szukasz intrygującego romanso-horroru, to spróbuj może wygrzebać gdzieś "Those Who Hunt the Night" Barbary Hambly - mnie się szalenie podobało, choć horror jest tu zdecydowanie gotyckiego rodzaju, raczej klimatyczny niż straszny. Ale postacie intrygujące, fabuła moim zdaniem ciekawa, a i wizja wampira pomysłowa i oryginalna.
A jak Ci w historii o wampirze nie przeszkadza spora dawka fantastyki, i to bliższej SF niż fantasy (a przy tym zdecydowanie mniej romansu), to polecam moją ukochaną książkę o wampirach - "Trylogię zimnego ognia" Celii S. Friedman. Ma najfantastyczniejszego (quasi)wampira na świecie :))
-
2009/09/03 00:59:38
Ninedin, ach sf tylko dodaje smaczku i jest jak najbardziej mile widziana także w zestawieniu z wampirami :)
"Trylogia zimnego ognia" Celii S. Friedman ląduje na liście do przeczytania, co do "Those Who Hunt the Night" Barbary Hambly to obawiam się że moja znajomość tego języka może nie być wystarczająca, by zmierzyć się z lekturą. Jak wpadnie gdzieś mi w oko to podejmę wyzwanie, zobaczymy. I serdecznie dziękuję za propozycje lektor :) Zapowiada się krwista jesień :)))
Filmy które mogłabym oglądać bez końca:
Adwokat diabła,
Harry Angel,
Blade Runner,

Filmy do obejrzenia:
Rezolucja 819
Snajperzy z Kosowa
Pusty Dom,
All the Days Before Tomorrow

Książki do których wracam:
A.Camus "Człowiek zbuntowany", J.P. Sartre "Słowa",
P.K. Dick "Ubik",

W czytaniu:
J.P.Sartre "Mdłości",
p.Levinson "Miękkie ostrze"
red.Huntington, Harrison "Kultura ma znaczenie: Jak wartości wpływają na rozwój społeczeństw",
polecone do przeczytania:
"Rzemiosło poezji" Borges,
Jakub Małecki "Błędy",
Simon Beckett"Chemia śmierci",

czekające na półce:
"Opium intelektualistów" A.Raymond,
Jun`ichi Watanabe "Za kwietnymi polami",

statystyka

top | Szablon stworzony na podstawie szablonu kate_mac |zdjęcie ze strony purpleglitter